Recenzja - Frater
Zareklamuj się na Strefie »
Nie masz jeszcze konta?
» Zarejestruj się
» Przypomnij hasło
Recenzja

Recenzja

Ostatnia edycja: 11.04.2012, 17:16
Jak w każdym dzień, gdy ukazuje się magazyn CD-Action, i tym razem bez wachania przy pierwszej okazji zakupiłem pismo w kiosku. To jeden z nałogów, które trzymają się mnie od dawna i nie wydaje mi się, żebym z nimi skończył, nieważne, co by się stało.

Magazyn, niestety, rzadko oferuje na swym Coverze gry, jakie mogłyby przypaść mojemu gustowi - tym razem jednak zamieścili grę cRPG (a dokładniej, hack'and'slash) pt. Frater. Polski, nowiutki - nie byłbym sobą, gdybym produktu Rebelminda nie przetestował.

Podczas instalacji i uruchomienia, a w ogóle podczas działania gry, nie zauważyłem żadnych zgrzytów - gra działa na engine gry Space Hack(też siekanki Rebelminda, wydanej bodaj w 2003), jest nieźle zoptymalizowana i hula aż miło nawet na nienajnowszych kompach. Nie oferuje przy tym jakichś wspaniałych doznać graficznych, ale - jak na mój gust - nie jest źle.

Frater oferuje nam trzech herosów, przypominających stare, dobre czasy pierwszego Diablo - łuczniczkę, maga i wojownika, tereny mające nasze polskie, swojskie nazwy i gromy potworów do rozgromienia. Nie przeszkadza nam też w rozwałce, bo fabuła nie karze nam nawet wcale myśleć - ot, trzeba oczyścić świat ze zła. Nie ma co się zastanawiać nad sensem zadania, należy wziąć młot w łapę i ruszyć w świat!

Pierwsze wrażenie było więc więcej niż dobre. Pełen nadziei odpaliłem intro - tu moja mina zrzedła. Nudny filmik na engine gry pełen nawet nie czytanych tekstów nie zachwycił mnie. Ale nie ma się co zniechęcać, trzeba grać. Muszę przyznać, że przeprawa przez oblężone przez monstra ciemności Kamieniec była bardzo miła - pokraczne stworki łączyły się w grupki i nie dawały się zbyt łatwo spalać firebolt'ami czy rozwalać strzelbami.

Tu powiem od razu, że gra bynajmniej nie jest banalna. Wskakiwanie ot, tak sobie w grupę wrogów nie jest wcale mądrym rozwiązaniem i prowadzi zwykle do szybkiej śmierci. Tutaj trzeba szybko biegać i unikać ciosów, nie wystarczy stać w miejscu i trzymać LPM na potworkach.

Niestety, gra szybko pokazuje swoje wady i grywalność leci na łeb, na szyję. O ile wkurzające tabliczki udające rozmowy da się przeżyć, to strasznie nierówne AI (monstra zbierają się w grupki, ale gubią nas po 3 krokach od rozpoczęcia pościgu...) i niezmiernie wkurzający pomocnicy(Golem i Neferkar. Byliby bardzo potężni, tylko co chwila tracą z oczu wroga - gdy ten biega wokół nich - i latają za nami. Strasznie to irytujące, bo są naprawdę potężni, ale rzadko walczą...) oraz... monotonia. Może to i normalne w hack'and'slashach, ale tutaj jest _tylko_ klepanie potworków. Idziemy przez las, czy lochy - ciapu-ciapu te same monstra. A że szybko przestają dawać satysfakcję, grać się równie szybko odechciewa...

Podsumowując, pomimo, że Frater ma, wydawałoby się, wszystkie cechy porządnego h'n's to nim, niestety, nie jest. Gra przynudza - i to ją dyskwalifikuje. Można w nią grać, ale po prostu - po co?

Wyszukiwarka

Zainteresował Cię temat? Chcesz przeczytać więcej? Znajdź podobne artykuły dzięki naszej wyszukiwarce:

Komentarze

Avatar
sawik, 26.07.2007, 03:28
Grałem całkowicie się zgadzam z dRaiserem. Nuda Nuda i do tego zerżnieta z Diablo. Żeby chociaż miała grafikę lepszą ale ni wsadzli zwkłą na starym (coprawda sprawdzonym, bo Space Hack był niezły) enginie.
Avatar
koxdudo, 28.01.2010, 21:30
dobre jest co wy gadacie ja przeszedlem i mi sie podobalo

Napisz komentarz

Komentowanie tylko dla zalogowanych użytkowników.