Zareklamuj się na Strefie »
Nie masz jeszcze konta?
» Zarejestruj się
» Przypomnij hasło
Wywiad przeprowadzony w klinice reStart

Wywiad przeprowadzony w klinice reStart

Data opublikowania: 05.04.2010, 15:41

WPROWADZENIE


M: Witaj. Możesz nam powiedzieć coś o sobie i Twojej roli w klinice reStart?

R: Witaj. Jestem współzałożycielką kliniki, którą otworzyliśmy latem 2009. Udoskonalałam swoją pracę z uzależnionymi od Internetu od 1994 roku, kiedy to poznałam pierwszego uzależnionego od gier wideo. 11 lat temu współzałożyłam klinikę ambulatoryjną zwaną Usługi Internetowych/Komputerowych Uzależnień, a rok temu, wraz z współautorem, wdałam książkę "Gry wideo i dzieci - Rodzice kontrolują sytuacje".

M: Grasz w jakieś gry? Jeśli tak, to jakiego rodzaju?

R: Nie gram, ale mam 19-letniego syna i on lubi grać w gry wideo. Próbowałam z nim grać, ale byłam tak kiepska, że nie bawiło mnie to. Były jakieś gry Mario i… nie pamiętam dokładnie… jakaś piłka nożna, chyba Fifa.


KLINIKA I HISTORIA


M: Jak poznałaś swojego pierwszego pacjenta uzależnionego od gier?

R: Przyszedł do mojego biura zaraz po tym jak przeprowadziłam się do rejonu Seattle. Był jednym z moich wcześniejszych klientów, miał depresję i jego małżeństwo się rozpadało. W trakcie naszej pracy stało się jasne, że był uzależniony od wczesnej wersji gry Dungeons & Dragons (MUD - przyp. red.) - sam tekst, bez grafiki. Mimo to był to klasyczny przypadek uzależnienia. Stracił prace, jego rodzina się rozpadła, bo nie mógł przestać grać.

M: Możesz nam powiedzieć coś o samej klinice? Gdzie ona jest? Ilu ma pacjentów teraz, a ilu przez cały rok? Jak długo trwa terapia?

R: Pewnie. Klinika rozpoczęła pracę w lipcu 2009, czyli całkiem niedawno. Na razie mieliśmy 4 klientów - trzech młodych mężczyzn w wieku 18, 19 i 25 lat oraz jedną kobietę po trzydziestce. Wszyscy już skończyli terapie i mamy teraz przerwę do nowego roku. Sama klinika mieści się w Redmond, które jest domem Microsoftu. Ludzie, którzy do nas przychodzą, pozostają u nas przez 45 dni. Pacjentami mogą być tylko dorośli, czyli osoby powyżej 18 lat. Najpierw przez 2 dni zapoznajemy się ze sobą. Nie chcemy nikogo trzymać na siłę, więc jeśli się zdecydują zostać - zostają na przynajmniej 45 dni. Chodzi o to, że mózg potrzebuje przynajmniej 30 dni, żeby móc dokonać pewnych zmian w celu pokonania uzależnienia i przeprogramowania się do normalnej pracy. Terapia polega na uświadomieniu im dlaczego stali się uzależnieni, co napędzało ich uzależnienie i określamy umiejętności, których nie mają, a które są potrzebne aby odnosili sukcesy w dorosłym życiu. Staramy się budować fundamenty dla rozwijania tych umiejętności. Proces ten jest wielowątkowy. Żyją w sposób uporządkowany, z planem dnia rozpoczynającym się od wstawania o normalnej porze, śniadania, sprzątania po nim i wypełnianiu obowiązków w domu oraz na terenie posiadłości ze zwierzętami i w ogrodzie. Po tym wszystkim mają zajęcia z psychoterapii i edukują się w związku ze swoim uzależnieniem oraz umiejętnościami, jakie mają wypracować. Potem jest lunch i grupowa psychoterapia oraz ćwiczenie umiejętności życiowych. Wtedy przychodzi czas na pracę: chłopcy z Gary'm, który pracuje na budowie, pomagali w projektach budowlanych na terenie posesji, a dziewczyna, zgodnie z własnym życzeniem, zajmowała się projektami artystycznymi.

Wszyscy zbierają się wieczorem i rozdzielane są obowiązki związane z przygotowaniem kolacji, zaplanowaniem gotowania i temu podobne. Odbywają się też treningi medytacyjne oraz spotkanie tzw. dwunasto-krokowe w poniedziałek w ciągu dnia oraz w piątek wieczorem. Reszta wieczoru jest wolna. Większość naszych klientów będzie jak Ci, o których mówiłam - zacofani w umiejętnościach społecznych, ponieważ ich życie społeczne odbywało się głównie online, a nie w "realu". Idea terapii polega na uporządkowanym dniu pełnym zajęć, żeby stali się tacy jak większość młodych ludzi w ich wieku. Pomagamy im w rozwijaniu umiejętności społecznych i zajmujemy się problemem braku prostych, codziennych umiejętności, które muszą w sobie rozwinąć, jeżeli mają prowadzić niezależne, dorosłe życie.

Dotyczy to również higieny osobistej, nauki gotowania, sprzątania przestrzeni wokół siebie i bycia dorosłymi w prawdziwym świecie. Odkrywamy, że w ogólności nie są oni w tym dobrzy. Dopiero wtedy patrzymy na czynniki psychologiczne, jakim muszą się poddać. Czasami są oni leczeni na depresję, lęki, czy nieprawidłowości odbioru uwagi (ADD).

M: Macie w swoim ośrodku doktora?

R: Pracujemy z doktorem z Redmond, którego mogą odwiedzać. Niektórzy pacjenci zacznają brać lekarstwa po raz pierwszy. Inni będą musieli brać je dalej, ale jeżeli będzie taka możliwość, będzie można je odstawić. Ważną rzeczą, którą odkryłam na przestrzeni lat to to, że depresja, lęki oraz ADD są stanami biorącymi się od zbyt długiego spędzania czasu online i grając w gry wideo. Kiedy ludzie mają od tego przerwę i zaczynają wdrażać się w życie, wytwarzając umiejętności potrzebne, by osiągnąć sukcesy w życiu, depresja oraz lęki zanikają bez potrzeby lekarstw.

UZALEŻNIENIA OD GIER

M: Czy uważasz, że uzależniona osoba może pomóc sobie sama, czy jest to taki rodzaj uzależnienia, który wymaga pomocy specjalistów?

R: Sądzę, że to zależy. Istnieją ludzie, którzy są w stanie rozpoznać swoje uzależnienie i ograniczają ilość czasu spędzanego online. Bądź po prostu przez jakiś czas trzymają się zupełnie z dala od komputera. Na pewno istnieją tacy ludzie i wielu to potrafi. Ale są też i tacy, którzy tego nie potrafią - są oni tak silnie uzależnieni, że stracili całkowicie kontrolę i wydają się bezsilni. Oni to właśnie muszą szukać profesjonalnej pomocy. Jeżeli dana osoba jest młoda i wciąż mieszka w domu, problem może być w bardzo łatwy sposób rozwiązany. Wystarczy, że rodzice zrozumieją, jak ustalać odpowiednie granice i efektywnie je przestrzegać. W momencie, gdy opiekunowie usystematyzują życie dziecka w taki sposób, aby mogło odzyskać kontrolę nad komputerem i technologią, wyjdzie ono z uzależnienia. Dziecko musi być dostatecznie małe, żeby słuchało swoich rodziców, i nawet gdy w tym czasie się na nich złości, te emocje są bardzo dobre. Jeśli pacjentem ma być młodszy nastolatek, pracuję tylko z rodzicami i nie myślę o pracy z dzieckiem.

M: Jaka jest średnia wieku uzależnionych graczy?

R: Nie jestem pewna. Ludzie, którzy do mnie przychodzą są prawie zawsze z przedziału od 10 do 30 lat. Mimo to, wśród uzależnionych są też osoby starsze.

M: Rozumiem, że zazwyczaj więcej jest uzależnionych mężczyzn niż kobiet.

R: Sądzę, że jeśli weźmiesz Internet jako całość, wraz z sieciami społecznościowymi i zakupowymi, to pod względem uzależnienia wyniki są zbliżone. Jeżeli chodzi o MMO, to przeważają mężczyźni.

M: Jeśli chodzi o MMO, czy przychodzą do ciebie uzależnieni identyfikujący się ze swoimi wirtualnymi postaciami, czy jest to uzależnienie takie samo, jak spędzanie zbyt dużo czasu z grami?

R: Bardzo interesujące pytanie. Nie jestem pewna jak na nie to odpowiedzieć. Według mnie, gdy gracze tworzą swój avatar i grają nim, silnie identyfikują się z ze swoją postacią i lubią bardziej siebie w grach niż poza nimi. Preferują to, jacy są w grach od doświadczeń prawdziwego świata. Sądzę więc, że istnieje bardzo silna identyfikacja ze swoimi avatarami. Jako terapeutka moim zadaniem jest pokazać ludziom, co w grach jest takiego dobrego, co lubią i pomóc im przenieść te wartości do prawdziwego świata.

M: Czy jest jakiś limit czasowy, który określa, że graliśmy za dużo?

R: Nie spodoba ci się moja odpowiedź. Dokonano badań pokazujących związek pomiędzy czasem, a objawami i symptomami uzależnienia. Badania te są jeszcze we wczesnej fazie, więc nie wiem czy są prawdziwe. Mimo to wcześniejsze, dokonane w latach 90, pokazują, że ludzie spędzający przynajmniej 2 godziny dziennie na rozrywce - nie pracy, ale na udzielaniu się towarzysko i rozrywce - zaczęli okazywać objawy i symptomy uzależnienia. Zakładając z góry najgorsze ludzie pytają: "Jaki powinien być limit czasowy?", a ja zawsze będę mówiła "Nie poświęcaj więcej niż 2 godziny dziennie, jeśli nie chcesz się uzależnić".

M: Tak, ale czasami jest to naprawdę trudne. Tak mało czasu, że minie w mgnieniu oka i każdy może być uzależniony.

R: Pamiętaj o tej części definicji, która powtarza się we wszystkich uzależnieniach. Mówi ona o tym, że na początku czujesz podekscytowanie, ponieważ sprawia to przyjemność. Wtedy mózg dokonuje zmian, ponieważ dostaje zbyt dużo neurozwiązków i wycofuje swoje receptory, które je wychwytują - to się nazywa tolerancją. Jeżeli spędzasz zbyt dużo czasu online, to twój mózg dokonuje tej zmiany i potem jak nie siedzisz online jesteś narażony na objawy odstawienia - smutek, niezadowolenie i poczucie bycia nieswoim. W momencie, gdy coś zaczyna się dziać, twoje ciało zaczyna wytwarzać tolerancję, potrzebujesz więcej czasu lub czegoś nowego, by osiągnąć poziom przyjemności jakiej szukasz. Wtedy wytwarzasz poziom tolerancji względem tego nowego poziomu. Tak to działa. Z uwagi na powstałe przywiązanie, tracisz kontrolę nad siedzeniem w Internecie i graniem w gry wideo mimo, że powoduje to negatywne konsekwencje. Między innymi alienacja od przyjaciół i rodziny, problemy ze zdrowiem fizycznym, brak wystarczającej ilości snu, problemy z pracą lub w szkole, itd. Mówiąc o uzależnieniu należy spodziewać się takich właśnie elementów.

M: Co sądzisz o opiniach psychologów, że gry są złe i uczą graczy bycia agresywnym? Czy myślisz, że gry są tak straszne jak mówią psycholodzy, czy raczej mają dobre strony? Jak widzisz to w świetle bycia terapeutką od uzależnień od gier?

R: Uważam, że większość gier przy umiarkowanym stosowaniu jest w porządku. Kluczem jest umiarkowanie. Cały temat agresji gier jest bardzo kontrowersyjny. Moim zdaniem nie należy dzieci narażać na przemoc, niezależnie czy to jest przemoc telewizyjna, filmowa, czy w grach wideo. To nie jest dobre dla ich rozwoju. Sądzę, że zaczyna to je zobojętniać na przemoc. Rodzice naprawdę muszą być krytyczni względem gier, w które pozwalają  grać swoim dzieciom. Kiedy jest się już dorosłym, odpowiednio dojrzałym, nawet umiarkowane granie w brutalne gry wideo jest dobre. Brak umiarkowania jest problematyczny. Sądzę, że jest wiele gier wideo, które mogą wnieść pozytywne korzyści do życia ludzi, ale muszą one być postrzegane jako umiarkowana rozrywka, a nie jako "to jest mój nowy świat i ten prawdziwy zostawiam za sobą".

KLINIKI W CHINACH

M: Co sądzisz o metodach używanych w Chińskich klinikach?

R: Bicie, wstrząsy elektryczne i inne straszne historie są po prostu okropne. Odwiedziłam klinikę w Beijing, która nie ma złej sławy. Miejsce to było fascynujące, ponieważ jest ono połączeniem obozu rekrutów i zwykłej kliniki. Pełno tam rygoru, męczących ćwiczeń fizycznych, trzeba nosić uniformy oraz prowadzona jest nauka obsługi broni - tak jakby to było szkolenie wojskowe. Oprócz tego wykorzystywana jest psychoterapia w zachodnim stylu, począwszy od dźwiękowej, muzycznej, grupowej, rozmów indywidualnych po radzenie sobie z gniewem. To są dobre techniki i wracałam stamtąd z pozytywnymi wrażeniami. Chciałabym spędzić tam około miesiąca tylko na obserwowaniu, tak dobre odczucia miałam. Doktor Tau, który prowadzi instytut, jest bardzo mądrym, zdolnym i troskliwym człowiekiem. Stworzył on bardzo dobry program w chińskim stylu, zupełnie inny od naszego - amerykańskiego. Inne miejsca mogą się zasadniczo różnić. W ogóle straszne jest jeżeli ktoś jest bity, rażony prądem, itd.

M: Uważasz, że różne narodowości powinny mieć różne metody terapii uzależnień?

R: Sądzę, że znajdowanie różnych rozwiązań przez różne kultury jest nieuniknione. Mogę powiedzieć, że kontaktowali się ze mną ludzie z Chin, którzy są bardzo zainteresowani naśladowaniem naszych technik. Widać zatem, że są zainteresowani nauką łagodniejszego podejścia. Zobaczymy co z tego wyniknie.

M: Czy istnieją jakiekolwiek statystyki mówiące jak dużo jest uzależnionych graczy w USA i Chinach? Czy istnieją jakiekolwiek bazy danych na ten temat?

R: Najświeższe badania w Stanach wskazują, że około 8.5% wszystkich dzieci w wieku od 8 do 18 lat spełnia kryteria uzależnienia od gier wideo wśród wszystkich graczy.

M: A co z dorosłymi?

R: Wśród dorosłych jest podobnie. Co interesujące, badania przeprowadzone przez Nick'a Yee, młodego człowieka około trzydziestki z Californii, zostały dokonane wewnątrz gier MMO. Nie czytałam jego najświeższych badań, ale wcześniejsze sugerowały, że wśród graczy MMO stopień uzależnienia był prawdopodobnie o wiele wyższy.

NIETYPOWE PRZYPADKI

M: Możesz nam opowiedzieć o jakimś specjalnym przypadku uzależnionego gracza? Jaki był najbardziej nietypowy?

R: Najbardziej nietypowy przypadek? Podam dwa. Pierwszy to 25-letni mężczyzna, którego przyprowadziła żona. Był on gwiazdą w liceum i zdobył stypendium do bardzo ekskluzywnego uniwersytetu. Był bardzo znanym i lubianym atletą, kochał grać w gry, ale to nie stanowiło problemu. Jego życie było dobre i grał z umiarem. Kiedy wyjechał na uczelnię, zaniepokoił się, że nie będzie dostatecznie dobry, by mu się tam udało. Zatem zamiast pracować ciężej, żeby być lepszym, uciekł od swoich niepokojów do gier MMO i w końcu wyrzucono go z uczelni. Gra, od której tak się uzależnił to Everquest. Ożenił się ze swoją szkolną miłością i wspólnie przeprowadzili się do rejonu Seattle, gdzie dostał pracę w przemyśle komputerowym. Złożył obietnicę swojej żonie, że już nigdy nie zagra w Everquest. Przez cały rok nie grał.

M: Ale grał w inne MMO?

R: Nie, nie grał w żadne MMO. Sprawy toczyły się dobrze. Po roku zdecydował, że jest już w porządku i może zagrać znowu, ale złożył obietnicę żonie i grając potajemnie łamał ją. Kładł się z nią spać, a gdy już spała wstawał i grał. Rankiem wstawał z nią i udawał, że zbiera się do pracy. Ona wychodziła, ale on zostawał i grał dalej. Wyrzucono go oczywiście z pracy, ale partnerce o tym nie powiedział. Podtrzymywał tą szaradę udając, że wciąż pracuje. Zupełnie się uzależnił. Płacił rachunki zużytymi kartami kredytowymi i było to naprawdę duże oszustwo. Ostatecznie popadł w taką depresję, że nachodziły go myśli samobójcze. Wyznał wszystko swojej żonie, która przyprowadziła go do mnie.

M: Czy udało się go wyleczyć?

R: Tak, było wspaniale. Łatwo się z nim pracowało, ponieważ dojrzewał do dorosłego życia jako bardzo zdrowy młody człowiek. Wiedział zatem jak to jest być zdrowym. Naprawdę było łatwo. W końcu zrozumiał, że będzie musiał trzymać się zupełnie z dala od gier wideo, tak jak alkoholik musi się trzymać z dala od alkoholu. Po prostu to o sobie wiedział. Kiedy złożył to postanowienie, rozpoczął dwunasto-krokową pracę nad sobą. Wyprowadzili się i straciłam z nimi kontakt, ale o ile wiem, wszystko u nich w porządku. Kolejna sprawa dotyczy młodego człowieka z tej okolicy, który również miał bardzo zwyczajne życie, dopóki nie wyjechał na studia. Grał w gry wideo w sposób umiarkowany, był dobrym uczniem, jeździł po kraju, miał przyjaciół i życie towarzyskie. Najważniejsze jest to, że mimo posiadania przyjaciół, był bardzo nieśmiały. Nienawidził również swojego ojca, ponieważ był okrutny. Kiedy poznał innych graczy w akademiku, ledwo zaliczył wszystkie przedmioty na pierwszym semestrze. Potem jednak zapisywał się na wykłady i wycofywał się z nich przed ostatecznym terminem. Udawał przed rodzicami, że wciąż jest w college’u, podejmując wszystkie zajęcia i tworząc fałszywe informacje pokazujące jego wyniki w nauce. Trwało to 3 lata, jego rodzice płacili za uniwersytet. Ostatecznie wyrzucono go i również stał się samobójczo depresyjny. O wiele ciężej się z nim pracowało. Grał już na takim poziomie przez około 5 lat. Miał bardzo zacofane umiejętności społeczne. Bardzo bał się świata zewnętrznego, nabawił się agorafobii - nie chciał opuszczać swojego bezpiecznego pokoju. Był bardzo przeciwny całkowitemu zakończeniu grania. Nie potrafiłam go do tego przekonać. Praca z nim była bardzo długa i powolna.

M: Jak długo to zajęło?

R: Pracowałam z nim w trakcie regularnych spotkań przez 2 lata. Najlepszą rzeczą, jaka mu się przytrafiła to to, że skończyły mu się pieniądze i musiał zacząć pracować. Dostał wtedy kiepską pracę, zapragnął więc lepszej i zdobył ją. Tej również nie lubił i zrozumiał, że potrzebuje mieć odpowiedni stopień naukowy. To zmotywowało go do powrotu na uniwersytet. Kazali mu napisać wypracowanie o tym co się z nim stało i dlaczego powinni dać mu jeszcze jedną szansę. Napisał, przyjęli go z powrotem i teraz jest absolwentem. Jego życie powoli się polepsza, ale ma 26 lat i nie umawia się na randki. Towarzysko jest daleko za swoimi rówieśnikami.

M: Sądzę, że były to dość nietypowe przypadki. Oni byli w bardzo trudnej sytuacji. Zazwyczaj nie jest tak ciężko, prawda? Uzależnienie jest bardziej umiarkowane, tak?

R: Wszyscy młodzi ludzie, którzy przyszli do nas do programu reStart mieli podobne historie. Odkryłam, że jeżeli ktoś przyjdzie na leczenie, gdy jest jeszcze dostatecznie młody i mogę pracować z rodzicami, to leczenie jest proste. Jeżeli są starsi, mając 20-kilka lat i mają dostatecznie dużo dojrzałości, żeby zrozumieć w jak dużym dołku się znaleźli, stworzonym przez nich samych i są gotowi pracować nad tym oraz nie wypierają się swoich kłopotów - to również jest prosty przypadek. Trudne są starsze nastolatki i młodzi dorośli, którzy nie przyznają się, że mają poważny problem. Ciężej jest wtedy do nich dotrzeć. Gdy ktoś zbyt mocno się wypiera, nie cierpiał dostatecznie mocno, żeby poprosić o pomoc.

KOBIETY, MĘŻCZYŹNI I UZALEŻNIENIE

M: Czy istnieje różnica miedzy kobietami, a mężczyznami jeśli chodzi o uzależnienie oraz różnice w terapii?

R: Terapia zawsze musi być dostosowana do każdego przypadku indywidualnie. W ogólności jednak, przychodziło do mnie mniej kobiet, a ich problemy kręciły się wokół zakochiwania się w ludziach z gry, całej sfery fantazji wokół związków. Zupełnie co innego motywuje mężczyzn.

M: Ciekawy pogląd na tą sprawę.

R: Jedną z gier, która jest popularna wśród gier to Second Life. Jest to miejsce gdzie można przeżyć swoje fantazje i związki.

M: Psycholog John Carlton powiedział kiedyś, że uzależnienie to cecha charakteru. Czy istnieją osoby, które przychodzą do twojej kliniki i potrafią łatwo uzależnić się od innych czynników, np. palenia lub były uzależnione przed przyjściem do was?

R: Nie. Uważam jednak, że jeżeli ktoś rozwinie w sobie uzależnienie to jest bardziej podatny na kolejne. Wszystkie są wtedy nazywane uzależnieniami i może to być względem narkotyków i Internetu, palenia i Internetu lub cokolwiek innego. Większość ludzi, z którymi pracowałam w swojej karierze nie była uzależniona względem niczego poza Internetem.

M: Czy wiesz o przypadku, gdy po terapii ktoś uzależnił się od czegoś innego?

R: Nie znam takiego przypadku. Mimo to mam dużo pracy w programie Usługi Uzależnień od Internetu/Komputera i pracujemy z wieloma uzależnionymi od seksu i ich partnerami. Uzależnieni w ten sposób są bardzo podatni, gdy skończą ze swoim uzależnieniem względem pornografii lub seksualnymi zachowaniami. Muszą być bardzo ostrożni, by nie uzależnić się od czegoś innego.

M: Czy Ministerstwo Zdrowia w USA zwraca pieniądze za terapię uzależnionych graczy?

R: Nie w ukierunkowaniu na praktyki ambulatoryjne. W Instrukcji Statystyki Diagnostycznej (Diagnostic Statistic Manual), podzielonej na kategorie nieprawidłowości psychologicznych, jest kategoria "Nieprawidłowość Kontroli Odruchów". Jeżeli ktoś, jak np. uzależniony od gier wideo, przyjdzie do mojego biura, mogę wypisać ubezpieczenie względem tej kategorii.

M: Czy istnieje naukowe określenie na uzależnienie od gier, czy "Nieprawidłowość Kontroli Odruchów" oznacza uzależnienie od gier?

R: Nie, nazywa się to Nieprawidłowość Kontroli Odruchów, dalej nie precyzując. Jest to ogólna kategoria, która nie jest szczegółowo określona. W kolejnej wersji Instrukcji, która wyjdzie za jakieś 2 lata, ma być wielka kategoria dla uzależnień nie związanych z substancjami. Wiemy, że będzie tam hazard, ponieważ jest wiele badań dotyczących hazardu. Mamy nadzieję, że uwzględnią również uzależnienie od gier wideo i może od seksu, ale wciąż nie wiemy co postanowią włączyć. Jest to kwestia dowodów, rzetelnych badań i trwa to dosyć długo.

M: Czy cokolwiek to zmieni jeśli to uwzględnią?

R: Sądzę, że będzie to wielka zmiana, ponieważ wtedy firmy ubezpieczeniowe, które płacą za ubezpieczenia zdrowotne, będą musiały pokryć koszty tak samo, jak pokrywają uzależnienia chemiczne, narkotykowe czy alkoholowe. Będzie to też duża zmiana jeśli chodzi o ludzi w moim zawodzie. Wielu terapeutów nie myśli o tym jak o poważnym problemie, nie myślą o tym jak o uzależnieniu i w ogóle nie wiedzą zbyt dużo o uzależnieniach. Jeżeli wejdzie to do DSM, znacznie zmieni to całokształt i mam nadzieję, że to się stanie.

M: Byłoby wspaniale. Czy istnieje jakiś test lub quiz, który możemy przedstawić naszym czytelnikom, żeby mogli sprawdzić czy mają jakiekolwiek problemy z graniem?

R: Tak. Skieruj naszych czytelników na stronę: netaddictionrecovery.com . Tam można znaleźć test określający oznaki i symptomy, który mogą zrobić i powiemy im jaki mają wynik. Nie jest to pewnik, ale z pewnością da im do myślenia czy mają problem, czy nie.

M: Dziękuję bardzo za wyjaśnienie nam wszystkiego. To była bardzo interesująca rozmowa. Sądzę, że ja oraz nasi czytelnicy będą mieli inny pogląd na granie lub przynajmniej będą na nie patrzeć pod innym kątem. To było bardzo edukacyjne. Jeszcze raz dziękuję.

R: Ja również dziękuję za rozmowę.
 

Wywiad przeprowadzony przez e-zin Art of MMO. Dziekujemy za udostepnienie materiału.

Wyszukiwarka

Zainteresował Cię temat? Chcesz przeczytać więcej? Znajdź podobne artykuły dzięki naszej wyszukiwarce:

Komentarze

Brak komentarzy. Może będziesz pierwszy?

Napisz komentarz

Komentowanie tylko dla zalogowanych użytkowników.